Ramzes -Miałem ciężkie życie, czy ktoś mnie pokocha?

Zwą mnie Ramzes. Rami, Rameczek, Ramciu. Te słodkie określenia padają w moim kierunku stosunkowo od niedawna. Wcześniej byłem tylko psem. W sumie niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale ktoś kiedyś był moim Panem/Panią. Pamiętam tylko że ktoś kto koło mnie przechodził zaczął mnie bić i kopać.
Ugryzłem go... ale ja tylko chciałem się obronić. Obronić przed bólem, jaki mi sprawiał. Niestety obcemu bardzo się to nie spodobało. I wtedy zabrała mnie gmina, gdzie ktoś, kto wcale mnie nie znał, chciał wydać na mnie wyrok śmierci. Zamiast próbować naprawić, moje nadszarpnięte przez człowieka, zaufanie po prostu chcieli mnie uśpić, bo nie ma dla mnie ratunku :( Skreślili mnie, tak po prostu jak rzecz. Jakbym nie odczuwał strachu, bólu i niemocy jaka ogarniała mnie, gdy ktoś tak mnie skrzywdził :(
Zabrali mnie do przechowalni, gdzie miałem oczekiwać w kolejce do psiego raju. W punkcie przetrzymań wcale nie było lepiej. Przez łatkę mi przypiętą, wszyscy bali się do mnie podchodzić, dostawałem do zjedzenia jakieś odpadki, rzucane przez kratę. Nikt nie chciał zabrać mnie na choćby krótki spacer, a ja tak bardzo chciałem rozprostować moje zbolałe kości.
Ale w końcu przyjechał behawiorysta i nie zgodził się na wyrok, jaki na mnie wydano. I nagle zjawili się wolontariusze, którzy zaczęli pokazywać mi że człowiek jest w stanie czynić też dobro. To dobro szybko zaprocntowało i w mgnieniu oka pokochałem ludzi, którzy okazali mi dobre serce! W końcu ktoś się nade mną ulitował i zabrał mnie do hoteliku, gdzie wciąż okazywano mi dobroć. Jednak nie zagrzałem tam miejsca na długo, bo odległość od cioć z którymi jestem teraz była za duża. Tak więc "ciocie" zabrały mnie 400km dalej, do Jastrzębia Zdroju, gdzie przebywam teraz. Kocham wszystkie ciocie, bez wyjątku. Na ich widok przyjaźnie merdam ogonem, próbuję je wylizywać. Jestem też bardzo pojętny, a za jedzenie zrobię wszystko!
W hoteliku miałem swoją ulubioną przyjaciółkę - Sziszkę, ale ona pojechała już do nowego domu. Ja też bardzo bym chciał mieć swojego człowieka, takiego który zrozumie że wiele przeszedłem. Nie będzie bił, kopał ani krzyczał, bo wtedy pewnie znów spróbuję się obronić :( Fajnie, jakbym miał ogródek, bo lubię bronić swojego terytorium, ale mieszkankiem też nie pogardzę! Najważniejsze, żeby mój człowiek wiedział jak się obchodzić ze mną, poświęcił mi dużo uwagi i trochę mnie nauczył, co wolno, a co jest passé! I żeby mnie kochał, bezwarunkowo, tak żebym już nigdy nie musiał wracać za kratki :(
Może Ty zostaniesz MOIM CZŁOWIEKIEM?
--------------------------------------------------------------------
KARINA: Ramzes ma około 7 lat, jest mocno umięśniony, a swoim wyglądem przypomina lwa :-) Można o nim powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest agresywny. Po prostu wciąż trafiał na złych ludzi :( Niestety Ramuś przy całym wachlarzu wspaniałości cierpi na nadpobudliwość mięśnia sercowego, podejrzenie wady wrodzonej, następstwem tego jest zaburzenie krążenia wieńcowego,oraz duszność płucna.. Z tego powodu niemożliwa jest kastracja pieska, bo może nie wybudzić się z narkozy.
Ciężko byłoby nie powiedzieć jeszcze kilku słów na temat jego charakteru. Otóż Ramiś jest póki co dość rozemocjonowany, można powiedzieć że nadpobudliwy. Ale jaki ma być, skoro całymi dniami przesiaduje w maleńkim kojcu i ma niewiele możliości na rozładowanie swoich emocji? Przy pierwszym kontakcie próbował skakać na mnie, co przy jego i mojej wadze, mogłoby się źle skończyć! :-) Na szczęście Ramzes w mig zrozumiał, że aby dostać coś dobrego, trzeba przychodzić na zawołanie i wyciągać pyszczek, a nie wskakiwać na mnie w celu zamieszkania w mojej kieszeni :D Pierwsze spotkanie z klikerem przebiegło bardzo dobrze, chłopak już rozumie jego ideę. Teraz pracujemy trochę nad skupieniem uwagi na przewodniku, wyciszeniem. Bo motywacja jest, dopóki jest żarełko i na to póki co będziemy pracować, żeby zabawą nie nakręcać go jeszcze bardziej :-)


Kochani, wierzmy w moc facebooka - POMÓŻCIE! Szukamy dla Ramzesa domu opowiedzialnego, może być dom z ogrodem, ale nie musi! Ważne żeby ktoś z Rameczkiem popracował jeszcze nad uspokojeniem emocji, no i najważniejsze żeby pokochał tego Misia, bo jest na prawdę cudowny!

Całe życie miał pod górę, przeganiany, niechciany, bo większość ludzi po prostu się go bała.
My chcemy pokazac mu, że życie potrafi być fajne
Prosimy o wparcie dla Ramiego!


Stowarzyszenie PSYjaciele :
Konto bankowe: ING Bank Śląski 80 1050 1344 1000 0090 3101 2066
w tytule przelewu koniecznie proszę wpisać "dla Ramka"

Tel w sprawie adopcji Karina - 795 131 535
Read more