Simon pies z komórki błaga o dom

Simon przez całe swoje roczne życie nie widział nieba, nie czuł trawy pod łapami, wiatru w sierści, nie bawił się piłką czy szarpakiem, nie spędzał czasu ze swoją ludzką rodziną. Nie mógł tego robić, bo 12 miesięcy swojego psiego życia spędził zamknięty w betonowej komórce.

Według wielu nie działa mu się krzywda. Miał dach nad głową - spał na klepisku lub betonie, nie chodził głodny – dostawał resztki z pańskiego stołu, czasami nawet codziennie, nie musiał być szczepiony, ani odrobaczany – przecież był okazem zdrowia.

Simon trafił do takiego miejsca, z jednej strony przez ludzką bezmyślność i okrucieństwo, a z drugiej przez ogromną naiwność. Został „podarowany” swojemu właścicielowi, który nie mógł się nim odpowiednio zająć. Głuchoniemy, samotny starszy człowiek, inwalida, ledwo wiążący koniec z końcem nie widział innej drogi, innej możliwości opieki nad TAKIM psem, jak trzymanie go w komórce. Na szczęście po roku gehenny, całkowitego odizolowania od bodźców wypatrzyły go dwie dobre dusze. Dzięki nim dowiedzieliśmy się o Simonie i udało nam się umieścić go w hoteliku. Pies, który nie znał niczego poza swoją betonową norą zobaczył świat.

Pierwsze dwa dni Simona w nowym miejscu były dramatyczne – zarówno dla tego zagubionego psa, jak i tymczasowych opiekunów. Simon wpadał w szał, nie wiedział jak rozładować emocje, niszczył kojec i jego wyposażenie, za wszelką cenę próbował się wydostać. Uszkodził metalowe ogrodzenie, o takich detalach jak metalowe wiadro czy miski, nie warto nawet wspominać. Biedny przerażony pies, który nie wiedział jak odnaleźć się w nowej „przerażającej” rzeczywistości. Pomimo tak wielkich emocji, lęku, strachu, opiekunkę witał nieśmiałym merdaniem ogonka. To nie był szał z powodu agresji, to był zwykły niepokój podyktowany zmiana warunków, nowościami, z którymi Simon nigdy wcześniej się nie zetknął. W takich przypadkach najlepszym lekarstwem jest czas. Simon się uspokoił, otwiera się na człowieka i kontakt z nim, domaga się bliskości, głasków i uwagi. Tak naprawdę to szczeniak w ciele dorosłego psa, z ogromnym lękiem przed nieznanym. W tej chwili przestał niszczyć, ale należy liczyć się z tym, że w nowym domu w pierwszych dniach problem może powrócić.

Simon okazał się łagodnym psem – do ludzi i do zwierząt, jest bardzo spragniony kontaktu i zabawy. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, ale ponieważ tak naprawdę dopiero poznaje świat, jeszcze wiele rzeczy na spacerach go zaskakuje – przestraszony nowo napotkaną rzeczą czy sytuacją potrafi szarpnąć na smyczy.
Simon zasługuje na wspaniały dom, wprawdzie nie wynagrodzi mu koszmarnego dzieciństwa w izolacji, ale daje szansę na nowe, prawdziwe psie życie. Jest już wykastrowany i gotowy do adopcji.
Simon przebywa w hotelu, potrzebuje pomocy w utrzymaniu (koszt miesięcznego pobytu to 450 zł oraz opłaceniu kastracji, którą przeszedł pod naszą opieką.

Jeżeli ktoś mógłby pomóc Simonowi, bardzo prosimy o wsparcie.

Tytuł: SIMON
Pomorska Fundacja Rottka
Konto bankowe: 53 1090 1098 0000 0001 0587 2375
przelewy zagraniczne: kod SWIFT (BIC code): WBKPPLPP
Pay Pal: fundacja@rottka.pl
Read more